Pomysły na wycieczki gastronomiczne z Warszawy

Pomysły na wycieczki gastronomiczne z Warszawy

Bardzo lubię jednodniowe wycieczki. Mieszkam w Warszawie i często wsiadam w pociąg, żeby spędzić miło sobotę czy niedzielę, Warunek jest jeden – musi być tam dobre miejsce na obiad, bo wtedy wyprawa ma najlepszą strukturę – najpierw spacer i zwiedzanie miejscowości (jeśli jest tam coś ciekawego), a potem dobry obiad bez pośpiechu i powrót do domu.

 

Gdzie można pojechać na taką krótką wycieczkę z Warszawy?

Moje ulubione miejsca to:

  1. Siedlce i obiad w Brofakturze

Siedlce są idealne  na kilkugodzinny spacer, gdzie zobaczymy park, ratusz i katedrę (jak w każdej szanującej się miejscowości). Potem możemy wyskoczyć do Brofaktury. To wspaniałe miejsce, które wygląda jakby ktoś udał się na wycieczkę studyjną po różnych fajnych miejscach, a potem zlepił z nich jedno. Brofaktura to knajpa, która warzy własne piwo w kadziach (które można oglądać jedząc obiad), ma fajny bar trochę jak z Fabryki Trzciny, kuchnia jest otwarta i przeszkolona, więc można oglądać kucharzy przy pracy, a jedzenie przypomina klasyki Jarczyńskiego typu U Szwejka czy Elefant.

 

  1. Grodzisk Mazowiecki i Babie lato

W Grodzisku najbardziej podobało mi się prowadzone przez pasjonatów muzeum Elektrycznej Kolei Dojazdowej. Całkiem przyzwoicie można zjeść w Babim Lecie w budynku Domu Kultury. Będzie Wam smakować, nawet jeśli nie lubicie Chełmońskiego.

Babie Lato Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

 

  1. Serock i burżyjska Aruana

Kiedy byłam ostatnio w Serocku, pogoda była raczej barowa, ale zwykle można spacerować wzdłuż Zalewu i siedzieć na plaży. Bardzo lubię kawiarnię Filiżanka na rynku, gdzie można zjeść ptysia wielkości własnej głowy i rogaliki serockie, a cała ściana udekorowana jest filiżankami. Jeśli mamy akurat więcej pieniędzy, to pysznie karmi restauracja hotelu Narvil Areana. Atmosfera jest swobodna a porcje obfitsze, niż zwykle w takich miejscach.

knajpy

  1. Falenica i pizzeria La Repubblica

Pizza jak pizza, całkiem dobra, ale w weekendy w La Repubblica częstuje daniami na bazie owoców morza. Potem możemy pooglądać wille w Falenicy i obejrzeć film w kinie na stacji kolejowej. Nie zapomnijcie też o ciachu w cukierni Andrzeja Kozaka – to klasyka w najlepszym wydaniu. Gdybym nie miała tam tak daleko zamawiałabym tam tez torty, bo wyglądają wspaniale. 

grill kaukaski2

La Repubblica Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

  1. Grill Kaukaski przy drodze na Kraków

Raczej bym tam nie pojechała, gdybym nie miała działki w okolicy, bo to zwykły letni namiot przy szosie, ale lula kebab, rybki z grilla i szaszłyki są pyszne. Jeśli szukacie dobrego obiadu w czasie wycieczki na południe i nie jadacie w Makusiu, to jest to idealna opcja.

grill kaukaski

Mam też kilka miejsc, gdzie jeszcze nie dotarłam, ale mam je na liście i nie zawaham się je odwiedzić, gdy tylko pogoda będzie lepsza

  1. Maków Mazowiecki i Gospoda Pazibroda Moja mama miała po studiach nakaz pracy w Makowie i uczyła w miejscowej szkole przez kilka lat. Koniecznie muszę tam kiedyś dojechać.
  2. Konstancin i AD 1899Nie ma to jak chwila relaksu na terenie tężni i dobry obiad po.
  3. Nałeczów i Patataj Mam nadzieję, że istnieje jeszcze Kawiarnia Jaśminowa, to najlepsze miejsce w Nałęczowie.
  4. Siedlce i Palce LizaćZawsze jak jestem w Siedlcach to jem w Brofakturze, ale Palce Lizać są zdecydowanie na mojej liście.
  5. Lawendowe Termy i Uniejów. Kolejna retauracja hotelowa, ale podobno dobra. I zawsze chciałam odwiedzić same termy. 
  6. Argentyński grill koło Podkowy Leśnej. Coś dla mięsożerców.
  7. Lody z Jadowa koło Wołomina. Też na cieplejsze dni. Ale podobno pyszne!

Related Posts

Rheingau – w krainie niemieckiego wina

Rheingau – w krainie niemieckiego wina

Ostatnio spędziłam 2 tygodnie we Frankfurcie jedząc typowe niemieckie dania i pijąc lokalne wino i wino jabłkowe. Jeśli chcesz zobaczyć co dobrego można zjeść we Frankfurcie, to przeczytaj tutaj. Za to, gdy tylko wyjeżdża się z  miasta w kierunku rzeki Ren, wszędzie dookoła rosną winogrona. […]

Słodko-kwaśna historia – recenzja

Słodko-kwaśna historia – recenzja

Przed przeprowadzką miałam blisko na bazar Bakalarska, więc często jadłam tam śniadania. Zwykle wietnamską bagietkę albo zupę ze ślimaków. Czasami kupowałam tam sobie lunch do pracy np. naleśniki ryżowe banh cuon czy kleik ryżowy z wózeczka. Częściej banh cuon, bo pani od kleiku przegina z […]




%d bloggers like this: