Gastrofizyka. Nowa wiedza o jedzeniu Charlesa Spence’a

Gastrofizyka. Nowa wiedza o jedzeniu Charlesa Spence’a

Jedną z najlepszych książek o jedzeniu jakie czytałam ostatnio jest “Gastrofizyka”. To nauka, która korzysta z dorobku nauk behawioralnych i psychologii, żeby dostarczyć nam nowe smaki i doświadczenia.

Wbrew pozorom taka wiedza ma bardzo praktyczne zastosowanie dla szefów kuchni, którzy walczą o gwiazdki i uwagę gości oraz dla koncernów spożywczych, które chcą sprzedawać więcej produktów. Czy książka, która cytuje wyniki badań naukowych może być pasjonująca?

Prof. Charles Spence pokazuje, że tak. Zwłaszcza rozdziały o pornfood i o tym, jak oszukać nasz mózg, żeby jeść zdrowiej.
Oczywiście jest też tu sporo anegdot. Możemy poczytać w niej o zjawisku mukbang, czyli oglądaniu ludzi jedzących online, żeby mieć wirtualne towarzystwo, które jest bardzo popularne w Azji.

Dowiemy się, kto jest autorem terminu foodporn, który pochodzi z recenzji książki kucharskiej Paula Bocuse’a z 1977, gdzie nazwaną ją kosztowną gastropornografią. Jest też sporo rozważań o naszych zwyczajach żywieniowych. Dlaczego np. na stołach w restauracji stoi zwykle sól, którą można sobie doprawić potrawę a nie ma tam np. cytryny i cukru.

Nie będę wam streszczać całej książki, bo warto ją przeczytać w całości, ale najbardziej podobała mi się część o tym, jak schudnąć i być zdrowszym dzięki odkryciom z pogranicza gastrofizyki.

Jak odżywiać się zdrowiej dzięki gastrofizyce? Co radzi nam Charles Spence?

1.Charles Spencer pisze, żeby unikać czytania blogów i oglądania kulinarnych zdjęć i filmów.

Food porn sprawia, że więcej jemy, bo na widok apetycznych potraw stajemy się bardziej głodni. Nawet jeśli już jedliśmy. Złe wieści dla mnie i dla czytelników mojego bloga. Im więcej zdjęć jedzenia oglądasz, tym masz większą nadwagę liczoną wskaźnikiem BMI.

Pornografia spożywcza promuje niezdrowe i kaloryczne potrawy z toną żółtego sera, cukru i sosami. Przez to trudniej nam się potem oprzeć pokusie i dokonujemy potem gorszych wyborów żywnieniowych. Gdybyśmy nie musieli opierać się food porn, silnej woli starczyłoby nam na dłużej.

Porcje na zdjęciach są bardzo duże i narzucają nam normy tego, jak taki posiłek ma wyglądać w restauracji czy w domu. Przykładem tego mogą być freakshaki, których nie da się zjeść na raz, nie umierając z przesłodzenia. Takie dania mają przede wszystkim wyglądać a nie być zdrowe czy smaczne. Z kanałów Social Media trafiają na nasze stoły i przez to jemy więcej i to więcej niezdrowych rzeczy.

2. Jedz mniej. Thank you Captain Obvious. Potrzebowałam profesora psychologii, żeby mi to powiedział.

Żeby było łatwiej należy zastosować zasadę “co z oczu to z serca”. Jeśli nie będziemy mieć łatwego dostępu do jedzenia, to zjemy mniej. Chowaj więc jedzenie i jedz pałeczkami, żeby było Ci trudniej. W ten sposób zjesz mniej.

Przed posiłkiem (pół godziny) warto wypić pół litra wody, ale bez lodu.

Można też spróbować jeść przed lustrem i z mniejszych talerzy, a najlepiej z miseczki, która będziesz trzymać w dłoni, żeby czuć jej cieżar.

Nie pijmy przez słomkę, bo zubaża to aromaty, które są ważne nie tylko dla odczuwania przyjemności, ale też dla uczucia sytości. Silniejszy aromat i bogatsza konsystencja pomaga mózgowi uznać wcześniej, że już się najadliśmy.

3. Nie zapomnij o radzie Yogiego Berry, żeby pokroić pizzę na 4 kawałki a nie 6, bo 6 nie dasz rady zjeść.

Gastrofizyka. Nowa wiedza o jedzeniu. Charles Spence
Gastrofizyka. Nowa wiedza o jedzeniu
Autor: Charles Spence
Wydawnictwo: Świat Książki
Data premiery: 2018
Liczba stron: 456
Okładka: miękka




%d bloggers like this: