“W mojej francuskiej kuchni” – recenzja

“W mojej francuskiej kuchni” – recenzja

Osobiście jestem wielką fanką powieści typu “Pod słońcem Toskanii”, “Tysiąc Dni w Orvieto”, “Na północ od Capri” czy “Świnia w Prowansji”. Gatunek ten to zwykle niezwykła historia Amerykanki, która jedzie do Europy, zwykle do Francji czy Włoch, raczej nie do Rumunii czy Polski. Zakochuje się w tym miejscu ze wzajemnością, kupuje wymagający remontu dom (warunek konieczny), pomimo braku znajomości miejscowego języka, bardzo szybko poznaje wszystkich tubylców i zaprzyjaźnia się z nimi. Po kilku miesiącach  jest już ekspertem od miejscowej kultury, języka (koniecznie dużo słów z lokalnego dialektu pisanych kursywą) i oczywiście miejscowej kuchni.

francja

Nic tak nie poprawia humoru, kiedy pada deszcz jak turystyczno-kulinarna książka o Francji czy Włoszech. Dlatego koniecznie musiałam przeczytać “W mojej francuskiej kuchni” Susan Herrmann Loomis, .

Susan jest oczywiście Amerykanką i mieszka w Louviers w Normandii. W przeciwieństwie do koleżanek po piórze, nie mieszka tam od wczoraj i naprawdę jest ekspertem od kuchni francuskiej, o której  napisała kilka książek.

Wielbiciele gatunku znajdą jednak  “W mojej francuskiej kuchni” znajomą idealizacje Francji jako raju na ziemi, gdzie żyje się, je i pracuje 100 razy lepiej niż w kraju z którego pochodzi autorka i czytelnicy.

Książka idealizuje też kuchnię jako miejsce gdzie się jest zawsze u siebie, schronienie przed zimnym i złym światem zewnętrznym. Kuchnia Susan Loomis to też wehikuł  przenoszący nas we wspomnienia z dzieciństwa i proustowskie wręcz obrazy pierwszego jej croissanta we Francji.

Co wyróżnia tą wyidealizowaną francuską kuchnie? Przede wszystkim zdrowy apetyt, który jest rezultatem niepodjadania pomiędzy posiłkami i sentyment do smaków z dzieciństwa, gdyż jedzenie jest narzędziem tworzenia wspomnień dla przyszłych pokoleń. Gotować należy tak jak gotowała nasza babcia,  w zgodzie z sezonowością i tradycjami danego regionu. Jeść – wspólnie, bez pośpiechu i nigdy na stojąco.

Najlepszą częścią książki jest możliwość zajrzenia w gary Francuzom – znajomym autorki i zobaczenia co mają w lodówce, co i dlaczego gotują i jak mają urządzoną kuchnię.

czereśnie

Bardzo smakowicie wyglądają też przepisy. Koniecznie muszę zrobić verrine z puree ogórkowego z twarożkiem i sałatkę norweską. Już wcześniej znałam patent na karmelizowane pomarańcze, smażone czereśnie i lody waniliowe, ale przepis na tartę  z rzepą i śmietaną to dla mnie ciekawa nowość. Z klasyki ciekawie wygląda też przepis na hachis parmentier, czyli zapiekankę z ziemniakami, warzywami i mięsem.

pomarancze

Mocną stroną książki jest to że omawia konkretne techniki i podaje gotowe zastawy na obiady i kolacje w stylu francuskim, do tego dopasowane sezonowością składników do konkretnych miesięcy. Jeśli chcecie urządzić 12 comiesięcznym francuskich kolacji, to jest idealna książka kucharska dla Was, o nieco zbyt idealnej Francji, ale za to zawierająca aż 85 sprawdzonych przepisów i 12 gotowych zestawów obiadowych na szczególne okazje. Bon appetit!

 

Susan Herrmann Loomis

W mojej francuskiej kuchni. Opowieść o tradycji i miłości do domowych posiłków

Oprawa: Miękka

Liczba stron: 312

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2016



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Bitnami