“Fotografia smaku” – recenzja

“Fotografia smaku” – recenzja

Wolicie książki kucharskie do oglądania czy do czytania? Ta jest zdecydowanie do czytania, co jest o tyle nietypowe, że autorką przepisów jest fotografka. Ponieważ Zofia Nasierowska była znana przede wszystkim ze swoich portretów i fotografia kulinarną się nie zajmowała, to przepisy ilustrowane są przez obrazki Anny Pol i nostalgiczne zdjęcia z “Nowoczesnej kuchni domowej”  – książki kucharskiej z lat ‘30. Przepisy są raczej syte i tradycyjne, więc akurat na tak wspominkową porę roku jak jesień.

 

Mocną stroną tej książki jest to, że proponuje gotowe zestawy obiadowe, nawet lepsze niż te z niedawno wydanego  “Pysznie dla rodziny…”, bo bardziej syte i czterodaniowe. Każdy zestaw został też sprawdzony nie tylko na bliskich autorki, gościach imprez, z których słynęła w latach ‘70. ale też na gościach pensjonatu na Mazurach, który prowadziła wraz z mężem – reżyserem. To właśnie ten pensjonat był motywacją, żeby odgrzebać rodzinne przepisy i udoskonalić sztukę kulinarną. Podstawową zasadą było podawanie wyłącznie sprawdzonych potraw, żeby nie eksperymentować na współbiesiadnikach. Kiedy goście zaczęli dopytywać się o przepisy, powstała ta książka: z przepisami Zofii Nasierowskiej i tekstami Janusza Majewskiego. Dziś stanowi ona piękną pamiątkę sztuk, które uprawiała autorka. Bo gotowanie było dla niej sztuką, która jak każda inna wymaga wprawy i dobrej organizacji, a nienawidzi pośpiechu. Stół jest obrazem, a estetyka wpływa przecież na smak potraw. Najważniejsze składniki jednak to szczypta magii i odrobina szaleństwa typu truskawki w grudniu.

Teksty Majewskiego to wspomnienia z wakacji, wspomnienia o sławnych przyjaciołach – artystach i smakoszach. Przecież nic nie zarekomenduje przepisu lepiej, niż fakt, że danie smakowało samej Kalinie Jędrusik. Po tekstach widać, że autor jest na diecie. Nie za bardzo lubi część dań, które przygotowywała Zofia np. ryby, ale je je, bo są dobrze zrobione.  To podejście jest mi bardzo bliskie, bo ja też nie bradzo lubię dania, które przygotowuje mój mąż, raczej bym nie ugotowała tego sama, ale kiedy jest juz gotowe, okazuje się nawet dobre. Januszowi trzeba natomiast przyznać, że teksty są napisane bardzo dobrze, pięknym językiem polskim, gdzie kisz magicznie zamienia się w serowiec, a vitello tonato w cielęcinę w sosie tuńczykowym.

 

Co miałabym ochotę ugotować z tej książki?

Na pewno zrazy a la Radziwiłł, kwiaty bzu w cieście, zupę koperkową i deser Celiny, który przypomina nieco PRLowską białą galaretkę. Na pewno ugotuję jednak coś więcej, a to przez wygodę z gotowymi zestawami, gdzie poszczególne dania będą na pewno do siebie pasować.

fotografia smaku

 

 

Fotografia smaku

Autorzy: Zofia Nasierowska, Janusz Majewski

Wydawnictwo: Marginesy

Ilość stron: 184

Rok wydania: 2011

Okładka: twarda


Related Posts

“Smak chili, smak życia” – recenzja

“Smak chili, smak życia” – recenzja

Czy da się opowiedzieć całe swoje życie poprzez kolejne dania wykwintnej kolacji? Eve, bohaterka tej książki gotuje właśnie taką ucztę, która symbolizuje jej wejście w dorosłość. Każda potrawa z czymś się kojarzy, coś znaczy. Eve poznajemy zawsze pośrednio, poprzez postacie, które mają z nią coś […]

“Słoiki na słodko i na słono” jako pomysł na klub obiadowy w pracy

“Słoiki na słodko i na słono” jako pomysł na klub obiadowy w pracy

Słoiki z wydawnictwa Buchmann nie są przeznaczone dla dzieci w Warszawie, tylko dla nas do pracy, żebyśmy mogli zabrać sobie do biura coś pysznego. Co będzie potrzebne? Oczywiście słoik, może być też pudełko lunchowe (ale wtedy nie olśnimy kolegów z biura piękną, kolorową kompozycją), oraz […]



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Bitnami