Recenzje

God Food. Boska kuchnia Malki Kafki – recenzja

God Food. Boska kuchnia Malki Kafki – recenzja

Właśnie nadrabiam zaległości książkowe. Za “God Food” chciałam się zabrać już w lutym, bo znam autorkę i bliski jest mi temat czynienia świata lepszym w naszych kuchniach, ale byłam w wiecznym niedoczasie po przeprowadzkowym. A powinnam była przeczytać wcześniej. Malka Kafka szuka boskości w jedzeniu […]

Holiday Inn… Warsaw

Holiday Inn… Warsaw

Muszę się przyznać, że uwielbiam hotele. Zdarza mi się zrobić sobie nawet takie jednodniowe lato w mieście bez wyjeżdżania z Warszawy, żeby odpocząć od szarej codzienności, albo uczcić jakieś wyjątkowe chwile. Niewiele trzeba, żeby zrobić sobie daycation. Uwielbiam też śniadania hotelowe i brunche niedzielne. Jestem […]

Gotuję, nie marnuję – recenzja

Gotuję, nie marnuję – recenzja

Bardzo bliski jest mi temat niemarnowania żywności. I w ogóle refleksja nad tym co jemy i co kupujemy. Prowadząc bloga zdarza mi się ugotować za dużo, mam sporo składników, których użyłam tylko raz. Biorę też często udział w warsztatach, gdzie sporo się marnuje. A przecież […]

Wszystkie poranki świata – recenzja

Wszystkie poranki świata – recenzja

Elisa Paganelli, Laura Ascari to 2 przyjaciółki, projektantka i fotografka. Zapraszają nas w podróż. Nie byle jaką – to będzie breakfast journey – pod tym tytułem wydono ich książkę we Włoszech. “Wszystkie poranki świata” powstała z uwielbienia dla wczesnych poranków, miękkiego światła, herbaty i energii […]

Super proste gotowanie – recenzja

Super proste gotowanie – recenzja

Mam wiele książek kucharskich, ale najbardziej lubię proste przepisy typu gotujemy z 5 składników takie jak ta wydana przez Reader’s Digest czy Jamiego Olivera. Korzystam z nich najczęściej, bo właśnie tak gotuję na co dzień. Mało składników, ale dobrej jakości. Szybko i prosto, żeby móc […]

Słodko-kwaśna historia – recenzja

Słodko-kwaśna historia – recenzja

Przed przeprowadzką miałam blisko na bazar Bakalarska, więc często jadłam tam śniadania. Zwykle wietnamską bagietkę albo zupę ze ślimaków. Czasami kupowałam tam sobie lunch do pracy np. naleśniki ryżowe banh cuon czy kleik ryżowy z wózeczka. Częściej banh cuon, bo pani od kleiku przegina z […]