2018 – next, please – podsumowanie roku

2018 – next, please – podsumowanie roku

Nie był to najlepszy rok dla mnie, chociaż było sporo dobrych momentów, bo ogólnie mam całkiem dobre życie. Albo chociaż ciekawych momentów, bo sporo się działo. Jestem pewna, że 2019 będzie lepszy, ale o to nie trudno, biorąc uwagę, że w 2018 miałam epizod depresyjny, rozwiodłam się, miałam przymusowy kurs minimalizmu, wylądowałam w szpitalu z ciałem obcym w oku i nie byłam na żadnych prawdziwych wakacjach (pomijając czadowe długie weekendy w Supraślu, Wiesbaden i Kopenhadze).
O 2 ostatnich pisałam na blogu, zapraszam!

 

 

Czego się nauczyłam w tym roku?

 

Blog. Kocham mojego blogaska i regularność, którą wprowadza w moje życie. Dzięki niemu więcej gotuje, jem bardziej sezonowo, chodzę do nowych restauracji a nie ciągle do Baru Pacyfik i do Non Solo. Prowadzenie bloga uczy cierpliwości, proaktywności i odporności. Uczy realizacji marzeń, tego jak organizować swoja pracę i jak się motywować nawet, gdy wpadamy w prokrastynację i nie wiemy co dalej. W 2018 nauczyłam się, że brak określenia następnej skończonej czynności do zrealizowania w danym projekcie jest jednym z głównych przyczyn odczuwania przytłoczenia nadmiarem pracy.

Mam już nawet małe rytuały blogowe np. raz do roku robię ranking najlepszych książek kulinarnych. Takie prywatne rocznice i systematyczność nadają sens życiu. I w ogóle myślę, że z czasem stajemy się lepsi: wszystko z czasem staje się lepsze a nasze najlepsze lata i przeżycia są jeszcze przed nami.

Najlepszym sposobem na cieszenie się swoimi ulubionymi rzeczami każdego dnia jest posiadanie tylko ulubionych rzeczy.
W 2018 przeprowadziłam się z mieszkania 70 m2 do mieszkania 30 m2 na 5 piętrze bez windy i musiałam się pozbyć ⅔ rzeczy, zwłaszcza książek kucharskich i naczyń/sprzętów kuchennych, których mam i tak za dużo. I bardzo dobrze.
Im mniej, tym lepiej.

W tym roku jeszcze bardziej wkręciłam się w jedzenie, wino i perfumy. Zimą pachnę brudną różą Portrait of a Lady Frederica Malle’a. Lato było pod znakiem Rose 31 z Le Labo – kiczowaty kumin z różą i zapach lalki Barbie. Styczeń 2019 to czas na Osang z Mendittorosa Talismans. January, nowe początki, Neapol. Zapach, który jest o tym, że krew nie woda.

Moje skillsy sommelierskie bardzo się rozwinęły po rozwodzie. A na serio to co raz bardziej kocham wino i pomimo, że widzę jak dużo muszę się jeszcze nauczyć, to bardzo się w tym roku wkręciłam w wyjazdy do winnic i seminaria winiarskie.

Im bardziej się znam na winie, tym mniej się wstydzę przyznać, że smakuje mi słodkie wino z późnego zbioru typu Riesling auslese, Tokaj Amicus Late Harvest czy Patricius Katinka. Kompletnie nie wstydzę się swoich plebejskich gustów i z takim kieliszkiem w dłoni zamierzam spędzić Nowy Rok.

 lateharvestwine z fritz haag riesling winaniemieckie

Nie porównuj swojego prawdziwego życia z tym co widzisz na Insta z ładnym filtrem.
Sama nie piszę przecież o sytuacjach, kiedy jest mi ciężko. O tym, że spędziłam cały luty katując każdego dnia seriale na Netflixie do 2:00 w nocy, żeby nie kontaktować się z tym, co było wtedy nie tak z moim życiem. O tym że czułam się jak bohaterka, któregoś z portretów Christiana Schada. Zza ściany milczenia. W sercu jest metal. Pod skórą jest stal.

W tym roku myślałam też dużo o tym jak obowiązujące kanony piękna i postulaty bycia najlepszą wersją siebie, jeśli chodzi o wygląd są opresyjne. Nigdy już nic sobie nie odmówię do zjedzenia, zwłaszcza po lekturze “Dietolandu”, czyli kobiecej wersji Fight Club.

Jeśli mam gówniany dzień, niewiele publikuję i piszę, bo wierzę że prywatność to luksus.
Z drugiej strony zobaczyłam w tym roku, że w niektóre ciężkie dni można zrobić sobie własne słońce. W środku zimy, kiedy zastanawiam się, czy będzie w ogóle kolejny dzień, dowiaduję się, że jest we mnie niepokonane lato. Jeśli przechodzę przez piekło, po prostu idę dalej, a nie porównuję się z innymi ludźmi.

Najważniejsze to wiedzieć jak chcesz się czuć i co zrobić, żeby tak się czuć.

Wiedz, czego pragniesz. Nie obchodzi mnie, co o obcy ludzie sobie o mnie myślą. Jednocześnie tak jak odczepiłam się od siebie i jestem sobą, tak odczepiam się od innych. Come as you are.


Chcę być bardziej zaintrygowana rzeczami, których doświadczam. Życie jest za krótkie, żeby nie robić tego, na co mamy ochotę, ale też żeby nie starać się wycisnąć z niego ile się da, szukać ukrytych znaczeń i znaków. I w ogóle may we never go to hell, buy always be on our way.

Przyjaźnie: niektóre są trudne, niektóre wymagają wysiłku i podtrzymywania, wszystkie są doskonale niedoskonałe. Ale dzięki nim to wszystko ma sens. Przy okazji babskiej imprezy świątecznej zobaczyłam jak super mieć wokół siebie osoby, którym można powiedzieć absolutnie wszystko o sobie. Super jest mieć też bliskie osoby, które też prowadzą bloga, więc można ich się poradzić czy pożalić. Znam mnóstwo wspaniałych osób, które mnie mega inspirują.

Miłość nie jest uczuciem, jest decyzją, więc nic nie jest dane na zawsze, Jednocześnie miłość rozchodzi się we wszystkich kierunkach. Tęsknota za miłością to mądrość, a nie słabość.
Nie mam jakiś specjalnych przemyśleń o moim rozwodzie i o tym okresie teraz kiedy dużo chodzę na mniej lub bardziej nieudane randki, którymi mogłabym się tu podzielić. To znaczy mam, ale są raczej na meta poziomie. I na pewno wiem już, że “trying to get love from people who don’t treasure us is an exercise in self punishment”.
Spotify w podsumowaniu roku przypomniało mi, że miałam okres, kiedy słuchałam w kółko muzyki z filmu “Call me by your name” (dawno) i Wizji” Miuosha (niedawno).

Z ważnych wydarzeń w tym roku, to poszłam na terapię lowenowską. Czytam właśnie ‘Psychoterapię przez ciało” Marzeny Barszcz i nie mogę się nadziwić jak ta metoda terapeutyczna jest prosta i jednocześnie skuteczna. Zwłaszcza do kogoś takiego jak ja, kto zawsze udaje, że jest super i nie potrafi mówić o problemach.

Next, please

W przyszłym roku 2019 chciałabym być lepsza w robieniu rzeczy zespołowo, znaleźć miłość, robić lepsze zdjęcia i pisać więcej osobistych tekstów. Nie byłoby też źle jakby napisała książkę i pojechała wreszcie do Uzbekistanu, zanim to stanie się modne.


Related Posts

#Blogometamorfoza UgotowanePozamiatane.pl

#Blogometamorfoza UgotowanePozamiatane.pl

Jeśli śledzicie tego bloga, to na pewno zobaczyliście ostatnio kilka zmian wizualnych. Nie. Nie byłam u fryzjera, za to mój blog przeszedł dogłębną blogometamorfozę pod okiem Magdy z Dopracowani.pl.   Na czym polegał projekt #Blogometamorfoza? Praca odbywała się w 2 ścieżkach. Pierwszą był kurs, którego […]

Sony Xperia XZ3 – recenzja

Sony Xperia XZ3 – recenzja

Czy nowy Sony Xperia XZ3 to dobry telefon dla blogerki kulinarnej? Postanowiłam się przekonać. Bardzo lubię nowe przedmioty. To uczucie, kiedy otwiera się pudełko, zdziera folię z ekranu nowego telefonu i gdy wszystko w tym nowym sprzęcie działa lepiej niż w naszym poprzednim modelu. Czy […]




%d bloggers like this: